Co zrobić, żeby w warunkach poczucia zagrożenia związanego z funkcjonowaniem w “nowej normalności”, z pandemią w tle, permanentnymi konfliktami zbrojnymi, zmianami klimatu i z wyzwaniami technologicznymi reagować optymalnie i pozytywnie?

Kiedy stres powoduje obniżenie naszych możliwości rozumowania, pamięć i inteligencję emocjonalną?

Nie chodzi o „zaklinanie rzeczywistości” typu „będzie dobrze, jeśli w to uwierzę” czy podobne sposoby na “przyciąganie” – tylko realna poprawę funkcjonowania i o dostęp do naszego jak najlepszego poziomu rozumowania i reagowania w relacjach społecznych?

Są na to różne sposoby, niektóre dostępne od ręki dla każdego.

 

Kiedyś było spokojniej…

Wydaje nam się, że kiedyś (10 lat temu/ 100 lat temu) było spokojniej, bezpieczniej i wszystko było poukładane. Teraz brakuje nam poczucia bezpieczeństwa i stale czujemy się zagrożeni. Oglądamy TV i Internet i obserwujemy najróżniejsze kłopoty i zagrożenia od Indonezji aż do Powsina.

Tymczasem patrząc na grube dane statystyczne – teraz jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji niż nasi przodkowie. Dla przykładu jeszcze niedawno – bo w XVIII wieku w Europie – średnia życia wynosiła 35 lat („Nowe Oświecenie”, S. Pinker) – bo śmierć okołoporodowa, brak antybiotyków i szczepień, brak higieny. A edukacja? Stosunki społeczne? Pozycja kobiet? Przykłady można mnożyć.

Oczywiście – dziś mogłoby być lepiej niż jest, jednak nigdy lepiej nie było.

Niestety działa na nas reguła dostępności, bombardują nas informacje negatywne i postrzegamy rzeczywistość jako groźniejszą niż w tzw. „dawnych czasach”.

Czy wszystkie informacje maja takie same znaczenie?

Obiektywnie większość z nas, mieszkańców Europy, ma dach nad głową i wodę w kranie, ma leki, ma co jeść. Łatwo przyzwyczajamy się do bodźca pozytywnego, przestajemy go dostrzegać – kto myśli codziennie z wdzięcznością o możliwości włączenia lampy nad stołem, zasilanej przez kable elektryczne? A przecież w latach 80 w Polsce to nie było oczywiste, że robiąc “pstryk” włączysz światło. Jednocześnie jesteśmy poddani obfitemu medialnemu straszeniu, bo złe wiadomości lepiej się sprzedają, a bodźce negatywne są przez mózg traktowane jako bardziej istotne, przyciągają uwagę i lepiej je pamiętamy. Dodatkowo działa reguła dostępności, przez co pamiętamy najlepiej to, co świeże

Mózg służy przede wszystkim do przetrwania.

Układ nerwowy ewoluował długo dla przetrwania w bardziej niebezpiecznych okolicznościach. Kiedy kształtował się nasz gatunek, czyli gdzieś 200 000 lat temu w konfliktach umierał co 8 mężczyzna, a w XX wieku co setny („Szczęśliwy mózg” R. Hanson). W ludziach wykształcił się szybki sposób oceny sytuacji zwanej neurocepcją (za Stephanem Porgesem). Jak to działa? Układ nerwowy ocenia czy jest bezpiecznie – natychmiastowo i w sposób nieświadomy i od razu włącza jedną z 4 opcji:”system zaangażowania społecznego” – gdy jest bezpiecznie, a gdy jest niebezpiecznie, wtedy włącza jedną z 3 opcji: walki (fight), ucieczki (flight) albo otępienia – skrajnie do utraty świadomości (freeze/faint).I nie ma znaczenia, że niebezpieczeństwo to nie tygrys szablozębny, tylko komentarz hejtera pod postem na mediach społecznościowych (pomimo, że komentarz nie zabije, w odróżnieniu od tygrysa mózg prawdopodobnie potraktuje to jako równie zagrażające).

Siedzę przy komputerze i wali mi serce.

Jeśli w obecnych czasach będąc z swojej codziennej rutynie czujesz, że wali ci serce i pocisz się, albo płytko oddychasz (a w efekcie dla poprawy samopoczucia częściej jesz lub sięgasz częściej po alkohol, masz problemy ze snem i czujesz się napięty) – to prawdopodobnie odbierasz sytuację jako zagrażającą.

Co robić?

Coś jednak można zrobić, żeby poprawić swój komfort. Nie zaprzeczyć faktom takim np. jak ryzyko kolejnej fali pandemii, ale poprawić i urealnić reagowanie na to, co się teraz naprawdę dzieje.

Mając świadomość tego, jak działa nasz układ nerwowy i opierając się na teorii poliwagalnej (S. Porges) możesz:

1. zwracać uwagę na to, co się z tobą TERAZ dzieje, uświadomić sobie swój stan.

2. zadbać o kontakt z drugim człowiekiem. Nie sms, nie mail, a kontakt – rozmowa, najlepiej, kiedy się widzimy w realu, a jak nie jest to możliwe to np. za pomocą kamerki. W ten sposób dbamy o relacje – a jednocześnie nasz układ nerwowy rejestruje niuanse nadawane przez rozmówcę, karmimy nasz system społecznych więzi, neurony lustrzane pracują i uspokajamy się.

3. oddychać. Wdech do brzucha, wytrzymanie, dłuuuugi wydech. Stymulujesz nerw błędny w stronę „jest bezpiecznie”.

4. śpiewać albo powtarzać oooom jak mnisi tybetańscy. Tak również stymulujesz nerw błędny. Wcześniej wymieniony prof. Stephan Porges grał w młodości na klarnecie i podkreśla ten uspakajający sposób – jeśli masz w zasięgu instrument dęty, to czemu nie dołączyć 😉

5. dostarczać sobie takie bodźce, które cię cieszą i napędzają. Takie, dzięki którym się uśmiechasz. Mogą być to na przykład pozytywne wspomnienia. Oderwanie się na 2 minuty od smutnych myśli pomaga poczuć się lepiej (więcej na ten temat mówi Guy Winch – Ted Talks „dlaczego powinniśmy ćwiczyć emocjonalną pierwszą pomoc”)

6. ruszać się – poza oczywistym wpływem na zdrowie każdy ruch pomoże poczuć bardziej swoje ciało tu i teraz (od razu zaliczamy 1 punkt wyliczanki) i dostarczy endorfiny (i dodatkowy punkt 5)

7. poszukać w pamięci i odtworzyć uczucie bezpieczeństwa. Pielęgnuj je i wracaj kilka razy dziennie.

Więcej znajdziesz tu:

R. Hanson „Szczęśliwy mózg”

St. Pinker „Nowe oświecenie”

7 WAYS TO FEEL SAFE IN TIMES OF INTENSE FEAR https://integratedlistening.com/…/7-ways-to-feel-safe…/ (przeglądane 22.08.2021.

Ted Talk Guy Winch Why all we need to practice emotional first aid

Guy Winch: Why we all need to practice emotional first aid.